– On machał, machał, zatrzymaj się!

– Ale jak to, do nas? – Tak, zatrzymaj się, bo będziemy mieli kłopoty!

Policja w Meksyku

W Meksyku, policja podzielona jest na trzy poziomy: policja federalna – „Policía Federal Preventiva”, policja stanowa i policja samorządowa. W każdym stanie policja stoi na straży porządku publicznego oraz odpowiedzialna jest za patrolowanie obszarów danego stanu. I to właśnie z Policją Federalną tego dnia mieliśmy przygodę. Faktem jest, że przejechaliśmy 4500 km i do kontroli zostaliśmy zatrzymani tylko raz. Była to o tyle dziwna sytuacja, że akurat w tym miejscu był tylko jeden policjant, było to przy wjeździe na most, na którym jest ograniczenie prędkości wynoszące 20km/h, o tutaj:

Standardowa sytuacja, kontrola policyjna przy wjeździe do miasta,  my zmęczeni po całonocnej jeździe, w zasadzie na ostatniej prostej, jeszcze tylko przez most, minąć Ciuciad del Carmen i znajdziemy się w Isla Aguada, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg. Dosłownie chwilę wcześniej zmieniliśmy się na kierownicą, bo już kolejny wlany w siebie Red Bull nie działał, i właśnie wschodzące słońce powodowało, że same oczy mi się zamykały. Jechaliśmy przepisowo, nic nie wskazywało na to, co się za chwilę stanie.

– On machał, machał, zatrzymaj się!

– Ale jak to, do nas? – Tak, zatrzymaj się, bo będziemy mieli kłopoty!

Pan Policjant, zatrzymał nas z powodu braku zapiętych pasów osób siedzących na tylnych fotelach?! Tak, to prawda spali w przeciwnych pozach, ale jak to nie zapięte pasy?!  Przecież tutaj wożą ludzi jak chcą, po 30 osób na bagażnikach pickupów, na stojąco, na siedząco!

– Proszę o prawdo jazdy oraz paszport.

– Nie mam ze sobą prawa jazdy, co teraz? – Daj mu dowód osobisty.

Z policjantem rozmawialiśmy przez google translator. Pisał po hiszpańsku i tłumaczył nam na angielski. Spojrzał na dowód osobisty i pyta się, czy to prawo jazdy, twardo mówiliśmy, że tak. Poprosił o paszporty, otwieramy bagażnik, pełno bagaży, toreb z supermarketu z jedzeniem, piciem, kapelusze, plecaki, słowem meksyk w bagażniku. Zaczynamy wypakowywać, mijają minuty, w końcu mówi, że nie potrzeba, wystarczy jeden, osoby na którą jest wynajem auta.

– Jechali Państwo bez pasów, za to się należy: 2800 peso z ticketem, albo 1800 peso bez ticketu.

– Mówię po polsku: Dajmy mu te 1800 peso, bo ewidentnie chce łapówkę. Co to znaczy bez ticketa? On sugeruje, że chce pieniądze! A kierowca jeszcze nie ma prawda jazdy. Zróbmy jak chce.- Nie mamy 1800 peso.- Ile mamy? Ma ktoś jakąś gotówkę? – Ja mam 500. Dawaj te 500!

Wyjęliśmy 500 peso i dajemy mu do ręki. Oburzył się, mówi, nie, nie w paszport, za dużo ludzi patrzy! Rozglądamy się faktycznie sporo ludzi, ogląda zamieszanie. Wrzuciliśmy 500 peso, w jeden jedyny paszport, który udało nam się wyciągnąć podczas przeszukań walizek. Pan Policjant wziął go, po czym poszedł na chwilę do „kanciapy”.Wrócił szybko, oddał nam paszport i życzył szerokiej drogi.

Musicie wiedzieć, że Meksyk jest bardzo skorumpowany, czytałam o tym przed wyjazdem i sprawdziliśmy na własnej skórze. Jednakże wydaje mi się, że w przypadku gdy jest ich więcej niż jedna osoba na patrolu, nie odważają się mówić o łapówce, i nie zatrzymują wówczas turystów. To była jedna, jedyna taka sytuacja, o tyle dziwna, że był on sam. W zasadzie, to moglibyśmy udać, że nie widzimy, że nas zatrzymuje, odpuścił by, skorzystał natomiast z faktu, że to zrobiliśmy. Kosztowało nas to 500 peso i sporo nerwów. Od tej nauczki, za każdym podjazdem do standardowej kontroli policyjnej, stojącej na wjeździe i wyjeździe z każdego miasta – na wszelki wypadek zapinaliśmy pasy. Na całe szczęście sytuacja nie powtórzyła się.

W Meksyku zdarzyło mi się tylko raz, że widziałam popularną u nas „suszarkę” do pomiaru prędkości. Było to, także na moście w Ciuciad del Carmen. W innych regionach, nie zauważyłam aby mieli na wyposażeniu taki sprzęt. 

W miastach miej się na baczności i przestrzegaj ograniczeń prędkości, policji jest bardzo dużo, patrolują miasta i mimo braku sprzętu do pomiaru prędkości, mają go w „oczach” i za prędkość zatrzymują, a mandaty są bardzo wysokie.