W tym wpisie chciałabym podzielić się w Wami informacjami jakie udało mi się znaleźć szykując się do wynajęcia auta w tak odległym kraju, w którym „podobno” nikt nie przestrzega zasad ruchu drogowego.

Meksyk, podróż wynajętym samochodem
Rezerwacja samochodu
Wybór auta
Odbiór auta
Jazda samochodem
„Leżący policjanci” – spowalniacze
Kontrola policyjna
Światła ostrzegawcze
Autostrady
Stacje benzynowe

Meksyk, podróż wynajętym samochodem

Ktoś rzucił podczas któregoś z rzędu kolejnego spotkania dotyczącego obgadywania trasy, przy kolejnym zjedzonym chipsie „a może wynajmiemy auto”, jedziemy we czwórkę, wyjdzie nas pewnie takiej niż jazdy autobusami, a już na pewno wygodniej. I tak się zaczęło, idea słuszna, ale jeszcze nigdy nie wynajmowaliśmy auta. Zatem, jeśli i Ty myślisz o wynajęciu auta w Meksyku, znajdziesz tu kilka użytecznych informacji.

Cóż, posiadanie własnego auta jest bardzo wygodne, można wręcz powiedzieć, że trochę rozleniwia, ale daje też ogromną swobodę. Można dojechać gdzie się chce, kiedy się chce i jak się chce. Oszczędza się mnóstwo czasu na wszelkich przesiadkach, oczekiwaniach na autobus, postojach, a cenowo wychodzi bardzo atrakcyjnie.


Rezerwacja samochodu

Ale od czego zacząć? Zacząć trzeba od zarezerwowania samochodu, najlepiej jeszcze w Polsce. Im wcześniej, tym lepiej, samochody w Meksyku rozchodzą się jak świeże bułeczki – nie żartuję. Przewertowałam niezliczoną ilość stron i polecam wynajem auta przez Holiday Autos. Jest to jeden z niewielu serwisów, który za kwotę 290 zł, ubezpieczy w 100% Twój wkład własny, na cały okres najmu. Ceny w innych serwisach wahają się od 10 zł – do 50 zł za dzień!! To robi kolosalną różnicę przy wynajmie długoterminowym. Wkład własny niestety zostanie zabezpieczony na karcie kredytowej kierowcy, już na miejscu. Kwota wkładu to w zależności do auta od 1500 do 2000 USD!!! Tak, to boli, tym bardziej w przypadku stłuczki może boleć, pobranie tych środków przez firmę wynajmująca samochód, i tu na pomoc przychodzi Holiday Autos ze swoją usługą ubezpieczenia wkładu własnego. Holiday Autos współpracuje z AXA Assistance jeśli dodamy to ubezpieczenie podczas rezerwacji, wówczas nasz wkład własny jest ubezpieczony w 100%,a sama polisa przychodzi na maila, w języku polskim i jest wystawiona na głównego kierowcę. Polisa zawiera klauzurę, że nie działa w przypadku spowodowania wypadku/stłuczki pod wpływem alkoholu – miej to na uwadze.

Jeśli planujesz dużo jeździć, weź auto z nielimitowanym przydziałem kilometrów. My osobiście przejechaliśmy aż 4500 km. Dodatkowy kierowca sporo kosztuje, dlatego my mieliśmy „oficjalnie” jednego, oczywiście jeździliśmy wszyscy na zmianę.


Wybór auta

Jakie auto wybrać? My zdecydowaliśmy się na Nissana Marcha, ze względu na to, że bardzo dużo czasu zajęło mi wertowanie stron i doczytywania się warunków ubezpieczenia wkładu własnego, i okazało się, że większość samochód nie była już dostępna w naszym terminie. Mieliśmy stracha, że nie zapakujemy się z naszymi walizkami (2 bagaże nadawane, 2 bagaże podręczne) do bagażnika, mimo, że mierzyliśmy walizki i weryfikowaliśmy ich wymiary vs wymiary bagażnika. No nic, już nie mieliśmy odwrotu, polecieliśmy. Jeśli możesz, bo jest jeszcze czas i samochody są dostępne weź auto większe, kompaktowe np: Nissan Sentra.

Wypożyczalnię znaleźliśmy bardzo łatwo, zaraz po zabraniu bagażów i przejściu za drzwi, naszym oczom ukazały się same firmy wynajmujące samochody. Naszą firmą była firma Thrifty więc podeszliśmy do odpowiedniego okienka. Pani w okienku poprosiła o pokazanie wydrukowanej rezerwacji i zamówiła nam transport. Sama wypożyczalnia nie jest tuż przy terminalu. Przyjechał po nas busik klimatyzowany i zawiózł do Thrifty.


Odbiór auta

Na miejscu okazało się, że nasz samochód nie jest jeszcze gotowy, i trzeba poczekać 30 minut. No cóż, w sumie się nam nie spieszyło, uznaliśmy, że mamy okazję na rozprostowanie nóg. Po 30 minutach przemiła Pani poinformowała nas, że niestety samochód nadal nie jest gotowy i tu uwaga! zaproponowała upgrade do większego samochodu za 170 USD. Patrzymy, auto fajne, duże, z ogromnym bagażnikiem, do którego spakujemy walizki i jeszcze zmieści się mnóstwo pamiątek, ale z drugiej strony płacić 170 USD, trochę dużo. Z żalem podziękowaliśmy za propozycje. Jakie było moje zdziwienie, kiedy ta sama Pani po chwili przyszła z kluczykami od tego fajnego, dużego samochodu i powiedziała, że dostajemy go w cenie Nissana Marcha! Cieszyliśmy się jak dzieci. I tutaj ważna lekcja dla Ciebie drogi czytelniku, jeśli będziesz miał podobną sytuację, upieraj się przy swoim aucie, może dostaniesz większe 😉

Sama procedura wynajmu trwa dość krótko. Trzeba pokazać prawo jazdy zwykłe i międzynarodowe. Dać kartę kredytową do zabezpieczania przez firmę wkładu własnego. Nie dostaniesz dowodu rejestracyjnego auta, co mnie zdziwiło, w zamian za to dostajesz tylko kartkę niby taką umowę między Tobą a firmą, którą w przypadku kontroli pokazuje się policji. Na tej samej kartce, podczas wynajmu zaznacza się miejsca, w których samochód jest uszkodzony. Zwróć na to uwagę i poproś o zaznaczenie najdrobniejszej rysy. Dla samego siebie, zrób także zdjęcia auta z każdej strony.

Pozostało tylko jeszcze uruchomić auto i ruszyć w drogę 🙂

wynajęty samochód


Jazda samochodem

Po Meksyku jeździ się tak jak u nas, czyli z prawej strony. O ile nie wjedziemy do dużego miasta takiego jak Cancun czy Mexico City, jazda drogami szybkiego ruchu jest bardzo przyjemna. Z lotniska pojechaliśmy do Puerto Morelos, gdzie mieliśmy pierwszy nocleg. Droga jest 3 pasmowa, wszyscy trzymają się swoich pasów, o ile są. Przy ‚returno’, czyli zakrętach magicznie znikają pasy i jedzie się trochę na wyczucie, trzeba patrzeć jak jadą inni, albo trzymać się prawego pasa.
Sprawa się dość mocno komplikuje w dużych miastach, gdzie nie ważne, czy czerwone, czy zielone, czy masz pierwszeństwa czy nie, możesz się spodziewać, ze ktoś Ci zajedzie drogę. Wpychają się chamsko na Twój pas ruchu, dosłownie na centymetry. Korki są zawsze, nie ważne jaka jest godzina, korki są, dosłownie 24/7. Jazda w Mexico City to na prawdę „meksyk”, i jest to doświadczenie tylko dla odważnych. Jeśli nie czujesz się pewnie za kierownicą, nie wjeżdżaj do dużych miast.


„Leżący policjanci” – spowalniacze

Meksykanie uwielbiają spowalniacze na drodze. Nie, nie są to ot takie spowalniacze, one wystają dobre 40 lub więcej centymetrów nad ziemię, są ogromne! Raz w taki wjechałam z dużą prędkością, oj nie życzę nikomu takiego doświadczenia, dobrze, że to wynajęte auto 😉 Jak już się raz wjedzie, nie chce się drugi raz popełnić tego błędu. Sami Meksykanie mają problemy z ich zauważeniem, byłam świadkiem poważnej stłuczki, kiedy kierowca z przodu zaczął gwałtownie hamować, a samochód za nim wjechał mu w tył. Spowalniacze nie są w żaden sposób oznaczone, wyglądają czasem jak cień. Wyrastają nagle na drodze ekspresowej, gdzie dozwolona prędkość to 120 km/h. Na całe szczęście nauczyłam się je rozpoznawać, czasem są znaki, pokazujące, że jest spowalniacz (nie zawsze), ale zawsze jest ograniczenie prędkości do 40 km/h. Na samym początku po wejściu do auta, trudno jest pamiętać, że jedzie się automatem gdy na co dzień używa się skrzyni manualnej, patrzeć na drogę, skupiać się na braku pasów i jeszcze patrzeć na znaki. Po kilku dniach, wchodzi to już wszystko w nawyk i noga sama hamuje widząc ograniczenie prędkości.

 

Spowalniaczy nie spotkamy na autostradach, tam bez obawy można jechać.

 

 

 

 

 


 

Kontrola policyjna

Wjeżdżając do miast, na wjeździe i wyjeździe spotkamy kontrolę policyjną. Pasy zwężą się do jednego, będzie widać świecące się policyjne światła, to znak, że jest kontrola policyjna. Dobra wiadomość to taka, że zatrzymywane są pojazdy głownie z tubylcami. My przy przejechanych 4500 km zatrzymani zostaliśmy tylko raz. 

W przypadku kontroli policyjnej, należy pokazać paszport, prawo jazdy oraz prawo jazdy międzynarodowe oraz dokument który podpisujemy podczas wynajmu.


Światła ostrzegawcze

Meksykanie informują siebie na wzajem o „utrudnieniach” na drodze, poprzez włączenie świateł awaryjnych. Światła te włączają gdy zaczyna się korek, gdy dojeżdżają do spowalniaczy, gdy zjeżdżają na pobocze, gdy dojeżdżają do kontroli policyjnej, lub gdy zapomnieli je wyłączyć. Jeśli widzisz światła, może to oznaczać, że coś się dzieje na drodze – zwolnij.


Autostrady

Niestety autostrady są płatne, czytałam przed wyjazdem, że są najdroższe na świecie, i faktycznie tak jest – są bardzo drogie. Staraliśmy się jeździć drogami ekspresowymi, na krótszych odcinkach, kiedy mieliśmy do przejechania nie więcej niż 400 km. Wzdłuż każdej autostrady, wiedzie droga ekspresowa, niestety wiedzie ona przez małe miasteczka i mocno się wije, czasem też napotkamy na niej spore dziury, więc szybko nie pojedziesz.

Stan dróg generalnie na Jukatanie, jest dobry, najgorzej wspominam odcinek w Tabasco gdzie była dziura na dziurze tak duża, że wjechanie w nią groziło utraceniem koła. Przy Mexico City, podobnie jak na Jukatanie droga staje się bardzo dobra. Aby nie tracić czasu zdecydowaliśmy się na jazdę powrotną z Mexico City do Ciuciad del Carmen w nocy. 900 km, przejechaliśmy w 9 godzin i zapłaciliśmy ok 250 zł, za same autostrady. Generalnie nie zaleca się jazy nocą, ale jeśli zdecydujesz się na taką jazdę, to lepiej jedź autostradą.

Limity prędkości: na autostradach 110 km/h, na drogach krajowych 90 km/h, w miastach 40-50 km/h.

Autostrada w drodze pomiędzy Veracruz a Mexico city


Stacje benzynowe

W Meksyku pokonuje się ogromne odległości, na mapie odległości te nie wyglądają na aż tak duże, dopóki nie próbuje się ich pokonać. Stacji benzynowych jest mało. Znajdują się przy większych miejscowościach, i czasem przy bramkach na autostradach, generalnie lepiej tankować na zaś.
Stacje nie są samoobsługowe, Pan lub Pani naleje Ci paliwa. Poza paliwem, możesz też napompować koła lub przemyć samochód (full service, oczywiście za napiwek).
Do wyboru masz benzynę premium 90 i zwykłą 87 oktnaów. Tankowaliśmy głównie 87, mimo, że zamulała samochód.
Koszt benzyny to: około 1$/litr. Na stacjach przeważnie można płacić kartą, nie daj się zwieść obsłudze, która powie Ci, że nie ma takiej możliwości, wówczas wystarczy powiedzieć, że nie ma się gotówki i magicznie pojawia się terminal.

Jeśli tu dorwałeś, to gratuluję, to był baaardzo długi post. Jeśli masz jakieś pytania, nie krępuj się zadaj je w komentarzu, na pewno odpowiem 🙂