Jeżeli od czasu do czasu przychodzi Ci do głowy myśl, która kiełkuje, świdruje i wiruje jak szalona, o tym, że chciałbyś pojechać do Azji w samodzielną podróż ale się boisz, w dzisiejszym wpisie postaram się Ciebie przekonać do podjęcia tego szalonego kroku.

Zacznijmy od tego, że do Tajlandii przybywa rocznie około 20 mln turystów, dla porównania na Filipiny przyjeżdża ich 6 mln, co to dla Ciebie oznacza jako początkującego backpacersa? Wspaniałą bazę hotelarską i transportową.

W Azji nie musisz się martwić o nocleg, nie musisz go bookować wcześniej. Masz pewność, że jadąc z miejsca na miejsce na pewno będziesz miał gdzie spać. Już na samym dworcu czy w porcie będziesz atakowany przez tłumy ludzi z planszami ze zdjęciami guesthousów oferujących nocleg, w przeróżnych cenach. Zaletą wyrażenia chęci wzięcia noclegu od takich ludzi jest fakt, że dowiozą Cię na miejsce bezpłatnie. Jeśli natomiast nie wpadnie Ci w oko żaden nocleg z proponowanych na dworcu lub promie, wystarczy przejść kawałek. Zasada jest taka, że nocleg im bliżej plaży lub centrum jest droższy, jeśli interesują Cię tańsze noclegi wystarczy odejść od plaży lub od centrum. Guesthousy są dobrze oznaczone, nie będziesz miał najmniejszego problemu z ich nienalezieniem.

Bangkok

Transport w Tajlandii należy do najłatwiejszych na świecie. Masz do wyboru ogromne zróżnicowanie sposób przemieszczania się od tanich lotów oferowanych przez takie linie lotnicze jak AirAsia czy NokAir, poprzez Państwowe pociągi. Prywatne autokary, busy oraz promy. Dostępne są także bilety łączone (bus+prom+bus), które sumarycznie wcale nie kosztują więcej niż kupowane oddzielnie. Bilety zarówno na przejazdy pojedyńcze jak i łączone są dostępne dosłownie wszędzie. Tak, trudno w to uwierzyć ale jeśli jesteś w Bangkoku (okolice Khaosan Road – czyli najbardziej backpackerskiej dzielnicy) czy na rajskiej wyspie bilety na przewozy kupisz o dowolnej godzinie w dowolnym miejscu w tzw lokalnym biurze podróży, który przeważnie wygląda jak jednoosobowe stoisko. A jak to wygląda: podchodzisz do takiego stoiska Pani lub Pana, pokazujesz na mapie gdzie chcesz pojechać, mówisz jaki termin Cię interesuje, pytasz o cenę, negocjujesz, płacisz, dostajesz potwierdzenie. Wskazujesz w jakim guesthousie mieszkasz. W wybranym przez Ciebie dniu o umówionej godzinie (przeważnie są to godzinny wczesno ranne) przyjeżdża po Ciebie bus, który albo transferuje Cię do większego autobusu albo wiezie Cię bezpośrednio tak gdzie chciałeś.

W zasadzie najtrudniejsza część czeka Cię na początku gdzie wylądujesz, a wylądujesz najprawdopodobniej w Bangkoku. To miast o przytłacza, jest gorące, duszne, głośne i wielkie. Sugeruję albo od razu uciekać w kierunku Krabi czy Phuket, albo wziąć taksówkę (kosz około 500 bathów) i pojechać na Khaosan Road w poszukiwaniu noclegu i odpoczynku po długim locie. Czeka Cię teraz kilka dni twz „szkolu kulturowego”, ale spokojnie to przejdzie. Jak już pozbędziesz się bagaży możesz poruszać sie po Bangkoku tuk tukami albo skuterkami.
Twój lot jest następnego dnia, nie kombinuj z Khaosan Road aby dostać się na lotnisko transportem lokalnym trzeba się trochę nagimnastykować, na szczęście na ulicy można wykupić transfer na lotnisko busem. Wystarczy iść do lokalnego biura podróż. Załatwienie transportu na lotnisko zajmie Ci może z 10 minut. Autobusy jeżdżą tam z częstotliwością co 30 minut, przyjadą po Ciebie do wskazanego guesthouse o wskazanej godzinie.

Masz już gdzie spać, dojechałeś tam gdzie chciałeś, czas coś zjeść – i tutaj kolejna niespodzianka. Jeść można wszędzie, dosłownie. Na ulicy, w knajpkach bezpośrednio na plaży jak sobie tylko wymarzysz – wszystko jest pyszne i tanie. Kuchnia Tajska to moim zdaniem jedna z najsmaczniejszych kuchni świata. Do wyboru masz genialne zupy z owocami morza, czy dania z makaronem lub ryżem i wszystko jest pyszne. W Tajlandii trzeba się przełamać, na początku możesz mieć spore obawy przez zjedzeniem czegoś w pseudo restauracji z plastikowymi krzesełkami. Warto się przełamać, zostanie to wynagrodzone eksplozją smaków jakich nie ma nigdzie indziej na świecie.

Nie ukrywam, że zdarzyło mi się nie raz niemiłe zatrucie pokarmowe. Tutaj na pomoc przychodzi stoperan, który już po 30 minutach od zażycia stawia na nogi. Biorąc pod uwagę fakt, że byłam w Tajlandii 5 razy, a lekkie przytrucie zdarzyło mi się dosłownie kilka, to można to uznać za drobną niedogodność.

 Bangkok jedzenie

Często znajomi pytają mnie czy w Tajlandii jest bezpiecznie. Szczerze, to w żadnym innym kraju nie czułam się tak bezpiecznie jak w Tajlandii. Nigdy, ale to przenigdy nie miałam żadnej niebezpiecznej sytuacji. Nigdy nikt mnie nie zaczepił, chyba, że z czystej ciekawości bo chciał zapytać skąd jestem, dokąd jadę i czy może sobie zrobić ze mną zdjęcie. Oczywiście jak wszędzie trzeba zachować zdrowy rozsądek, nie pić drinków od nie znajomych osób, nie kupować ani nie spożywać narkotyków, nie chodzić pijanym w sztok po nocy. Tajlandczycy są bardzo przyjaźni, wielokrotnie jeździłam na stopa. Spałam w domkach z liści palmy, które nie miały zamykanych drzwi ani okien i nic. Nie odważyłabym się na coś takiego chociażby w Polsce.

Tajlandia i Filipiny to dwa kraje, gdzie zostawiłam część siebie, i do których z chęcią wracam.